Internauta: W poniedziałek, jako posiadacz innego antywirusa, niż zalecany przez administratora DS119, zostałem pozbawiony internetu.
Piszę w sprawie działania administratorów sieci akademickiej na Kortowie w Olsztynie.
W niedawnym czasie ukazało się ogłoszenie na tablicy ogłoszeń w akademiku DS119 - napisane odręcznie, bez podpisów i pieczątek. O to jego treść:
"Z powodu przeciążenia sieci wirusami część komputerów
została odłączona od internetu przez OLMAN! W niedzielę (21.02.2010) zostanie przeprowadzone sprawdzenie antywirusów (aktualizacje i rodzaj).
Dopuszczalne są tylko: Kaspersky, Norton, NOD ESET Smart!
Niedostosowanie się grozi odłączeniem internetu na tydzień!!!
Kontrola została przeprowadzona 21 lutego. Z moich informacji wynika, że administratorzy odwiedzili wszystkich mieszkańców na piętrze pierwszym oraz drugim. Pytali się o posiadany antywirus i robili listę. Słownie udzielali reprymendy o zmianę programu gdyż w innym wypadku odłączą
internet.
W poniedziałek, jako posiadacz innego antywirusa zostałem
pozbawiony internetu.
Rozmowa telefoniczna z kierowniczka skończyła się
skierowaniem do administratora, a ten stwierdził że niczego nie wyłączył. Tylko pytanie gdzie się podział internet.
Osoby które zmieniły zabezpieczenie na wymienione z listy, automatycznie miały włączony dostęp do sieci. Wystarczyło to zgłosić do administratora.
Zakup proponowanego programu to koszt ponad 100 zł. A dlaczego nie mogę używać innych antywirusów, np: F-Secure Internet Security, AntiVirenKit, Steganos Internet Security, McAfee, mksvir, Panda Antivirus, AVG, Avast?
Nie udało mi się uzyskać oficjalnego pisma w tej sprawie, więc mniemam, że jest to cicha zmowa lub osobiste wymagania administratora, który nie potrafi w inny sposób zapanować nad tak dużą siecią jaka jest w akademiku.
Zastanawia mnie tego typu działanie, czy administrator, a nawet OLMAN ma prawo ograniczać mnie do tych konkretnych programów? Czy jest to zgodne z prawem?
(...)Sprawę zgłosiłem również do Rzecznika Konsumentów w Olsztynie. Chwilowo powstrzymuję się przed zgłoszeniem sprawy do UOKiK oraz PIKE, gdyż dla ogólnego dobra będzie lepiej gdy niektórzy opamiętają się zawczasu.
Internauta
W niedawnym czasie ukazało się ogłoszenie na tablicy ogłoszeń w akademiku DS119 - napisane odręcznie, bez podpisów i pieczątek. O to jego treść:
"Z powodu przeciążenia sieci wirusami część komputerów
została odłączona od internetu przez OLMAN! W niedzielę (21.02.2010) zostanie przeprowadzone sprawdzenie antywirusów (aktualizacje i rodzaj).
Dopuszczalne są tylko: Kaspersky, Norton, NOD ESET Smart!
Niedostosowanie się grozi odłączeniem internetu na tydzień!!!
Kontrola została przeprowadzona 21 lutego. Z moich informacji wynika, że administratorzy odwiedzili wszystkich mieszkańców na piętrze pierwszym oraz drugim. Pytali się o posiadany antywirus i robili listę. Słownie udzielali reprymendy o zmianę programu gdyż w innym wypadku odłączą
internet.
W poniedziałek, jako posiadacz innego antywirusa zostałem
pozbawiony internetu.
Rozmowa telefoniczna z kierowniczka skończyła się
skierowaniem do administratora, a ten stwierdził że niczego nie wyłączył. Tylko pytanie gdzie się podział internet.
Osoby które zmieniły zabezpieczenie na wymienione z listy, automatycznie miały włączony dostęp do sieci. Wystarczyło to zgłosić do administratora.
Zakup proponowanego programu to koszt ponad 100 zł. A dlaczego nie mogę używać innych antywirusów, np: F-Secure Internet Security, AntiVirenKit, Steganos Internet Security, McAfee, mksvir, Panda Antivirus, AVG, Avast?
Nie udało mi się uzyskać oficjalnego pisma w tej sprawie, więc mniemam, że jest to cicha zmowa lub osobiste wymagania administratora, który nie potrafi w inny sposób zapanować nad tak dużą siecią jaka jest w akademiku.
Zastanawia mnie tego typu działanie, czy administrator, a nawet OLMAN ma prawo ograniczać mnie do tych konkretnych programów? Czy jest to zgodne z prawem?
(...)Sprawę zgłosiłem również do Rzecznika Konsumentów w Olsztynie. Chwilowo powstrzymuję się przed zgłoszeniem sprawy do UOKiK oraz PIKE, gdyż dla ogólnego dobra będzie lepiej gdy niektórzy opamiętają się zawczasu.
Internauta
