- Czy w miasteczku studenckim naprawdę można czuć się bezpiecznie? - pyta nasza Internautka.
- W piątek 8 października ok. godz 22. byłam ze znajomymi w Kortowie. Szliśmy przez miasteczko. Niby cicho i spokojnie - czytamy w informacji, którą otrzymaliśmy na >>> olsztynska24 - Do momentu... aż przed naszymi oczami ukazał się człowiek z siekierą, grożący wszystkim dookoła. Aby go nie prowokować ruszyliśmy dalej. Kiedy usłyszeliśmy wołanie o pomoc natychmiast zadzwoniliśmy na policję. I tu zaczyna się prawdziwa komedia.
Na połączenie z komendą czekaliśmy ok. 20 min. Policjant dyżurny powiedział, że to nie ich sprawa i podał nam nr na straż kortowską, więc tam szukaliśmy pomocy. Strażnik powiedział, że już słyszał o tej sytuacji, że ten z siekierą wraca z ogniska. Kolega zapytał,co by było, gdyby odrąbano mu głowę, strażnik odpowiedział, że byłby krótszy o kilka centymetrów.
Chciałabym dowiedzieć się, gdzie jest granica? I czy w "przyjaznym" miasteczku studenckim naprawdę można czuć się bezpiecznie?
Internautka
Na połączenie z komendą czekaliśmy ok. 20 min. Policjant dyżurny powiedział, że to nie ich sprawa i podał nam nr na straż kortowską, więc tam szukaliśmy pomocy. Strażnik powiedział, że już słyszał o tej sytuacji, że ten z siekierą wraca z ogniska. Kolega zapytał,co by było, gdyby odrąbano mu głowę, strażnik odpowiedział, że byłby krótszy o kilka centymetrów.
Chciałabym dowiedzieć się, gdzie jest granica? I czy w "przyjaznym" miasteczku studenckim naprawdę można czuć się bezpiecznie?
Internautka
