Obaj studiują i są olsztyniakami od urodzenia. Mimo że krytykują swoje miasto i twierdzą, że młodym ludziom nie jest tu łatwo, to jednak coś ich tu ciągle trzyma. Dziś kolejne opinie w naszym cyklu "Przystanek Olsztyn: zostaję czy jadę dalej?"
Piotr Gajewski
p.gajewski@gazetaolsztynska.pl
------------------------------
Czuję się jak u siebie
Jeszcze kilka lat temu w Olsztynie było nie za ciekawie. O naszym mieście i regionie w ogóle mówiło się, że to koniec świata. Teraz miasto się zmieniło i stale rozwija się. Powstaje coraz więcej miejsc, w których można się rozerwać, jak również coraz więcej ośrodków kulturalnych, w których można zadbać o rozwój duchowy i intelektualny. Z jednej strony pojawiają się więc nowe kluby i sklepy, a z drugiej strony mnożą się inicjatywy, które pozwalają na rozwój osobowości i wyrażanie siebie.
Nieco gorzej wygląda sprawa pracy. Akurat mi się poszczęściło i już od trzech lat pracuję, ale wśród moich znajomych większość osób nie ma żadnego doświadczenia i nawet nie może marzyć o porządnej pracy. Bez doświadczenia i kwalifikacji nie ma po prostu szans na znalezienie zajęcia w Olsztynie. To główne kryterium przy poszukiwaniu pracy, a na niewielkim olsztyńskim rynku zdobycie tego doświadczenia niezwykle trudno. Wiem, jak to jest, bo pracuję już w czwartej knajpie.
Marek Dąbrowski, 21 lat, pracuje jako barman i studiuje europeistykę w Olsztyńskiej Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania im. prof. Tadeusza Kotarbińskiego.
Wydaje mi się, że za mało jest pomocy na starcie. Olsztyn to przecież miasto studenckie, a brakuje tu szkoleń i kursów skierowanych do młodych ludzi. Biorąc w nich udział można by zdobyć niezbędne doświadczenie. Mimo to uważam, że Olsztyn jest jednak przyjazny dla młodych. Ludzie są przyzwyczajeni do obecności młodych ludzi i starają się traktować nas życzliwie. Tą wyrozumiałość widać nawet u służb mundurowych i w urzędach.
Wybór szkół wyższych w Olsztynie jest spory i można studiować to, co się chce. Prywatne uczelnie działają jednak na komercyjnych zasadach i jeżeli ktoś spóźni się z wpłatą pieniędzy, od razu ma problemy. Nikt nie idzie na rękę. Liczy się termin i już. Poziom nauczania nie jest natomiast, moim zdaniem, taki zły. Najważniejsze, że wykładowcy są pozytywnie nastawieni i rozumieją studentów. Mam wrażenie, że Olsztyn jest raczej bezpiecznym miastem, które bardzo powoli, ale zmierza w odpowiednim kierunku.
Widzę w Olsztynie duży potencjał i mam nadzieję, że zostanie on wykorzystany. Mieszkam tu, bo jestem do Olsztyna bardzo przywiązany. Nie wyobrażam sobie życia w innym mieście i nie myślę o tym, żeby wyjeżdżać. Tu mam znajomych i gdzie nie pójdę, to nie czuje się obco. Dla ludzi spoza Olsztyna atmosfera jest tu też zdecydowanie pozytywna.
Zróbcie coś z polityką
— Olsztyn nie jest dobrym miastem dla młodych ludzi. Kiepsko jest przede wszystkim z pracą, a wiadomo, że właśnie perspektywy edukacyjne i zawodowe są dla młodych osób najważniejsze. Niestety, pomijając wysoko wykwalifikowaną kadrę, dla której w każdym mieście znajdzie się miejsce, w Olsztynie młodzi ludzie nie mają gdzie pracować. Do wyboru jest fabryka Michelin, która jest jedynym tak dużym pracodawcą w regionie i stale rekrutuje pracowników oraz praca w knajpach i sklepach.
Mamy jednak dużo niższe płace niż w innych dużych miastach. Mam porównanie, bo przez ponad półtora roku studiowałem i mieszkałem w Warszawie. Wróciłem do Olsztyna z powodów osobistych, ale nadal uważam, że stolica to inny świat. Różnicę widać w ambicjach i podejściu młodych ludzi do życia. W Olsztynie wiele osób koncentruje się tylko na tym, żeby jakoś przetrwać kolejny dzień i dociągnąć do końca studiów. W Warszawie natomiast studenci planują kariery, a w wolnych chwilach mają do wyboru masę ciekawych rozrywek.
Co do edukacji, to trzeba przyznać, że mamy Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, na którym teraz studiuję, ale prawda jest taka, że nasza uczelnia wciąż kształci wielu bezrobotnych. To wynika w dużej mierze z podejścia młodych osób oraz ich wyboru kierunku studiów.
Nie najlepiej jest też z rozrywką. Nasze miasto szerokim łukiem omijają znane zespoły, które nie mają, gdzie grać koncertów. Nieciekawie jest też ze sportem, bo przecież nawet zawsze mocny i bogaty AZS popada teraz w regres, a z piłką jest kiepsko od kilku dobrych lat i kuleje ona pod każdym względem.
Bartosz Czołgoszewski, 21 lat, studiuje stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.
Imprez kulturalnych jest niewiele, a festiwalów o zasięgu ogólnopolskim nie ma w ogóle. Czasem są jakieś koncerty, można pójść do kina albo na mecz, ale to wszystko jest jednak trochę prowincjonalne. Na przykład Awangarda, jedyne artystyczne kino w mieście, ledwie żyje i od paru lat mówi się o tym, kiedy zostanie zamknięta, a nie tym, jaka będzie tam premiera.
Stomil, na którego mecze chodzę od kilkunastu lat, gra natomiast w III lidze, a stadion jest już ruiną... Najgorsze jednak, że nie widać perspektyw poprawy tej sytuacji. I nie wierzę, że zbliżające się referendum coś zmieni, bo pewnie nawet nie będzie frekwencji.
Aby Olsztyn miał lepsze szanse na przyszłość, powinien mieć klarowną sytuację polityczną. Przyznaję jednak, że mimo tych wad, coś mnie tu trzyma. Mam do tego miasta sentyment. Latem dużym atutem są na przykład jeziora, a w okolicy miasta nie brakuje fajnych tras rowerowych. Poza tym moje przywiązanie umacnia to, że jestem kibicem piłkarskim i chodzę na mecze Stomilu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się czy inni uważają Olsztyn za miasto dla młodych ludzi kliknij tutaj.
p.gajewski@gazetaolsztynska.pl
------------------------------
Czuję się jak u siebie
Jeszcze kilka lat temu w Olsztynie było nie za ciekawie. O naszym mieście i regionie w ogóle mówiło się, że to koniec świata. Teraz miasto się zmieniło i stale rozwija się. Powstaje coraz więcej miejsc, w których można się rozerwać, jak również coraz więcej ośrodków kulturalnych, w których można zadbać o rozwój duchowy i intelektualny. Z jednej strony pojawiają się więc nowe kluby i sklepy, a z drugiej strony mnożą się inicjatywy, które pozwalają na rozwój osobowości i wyrażanie siebie.
Nieco gorzej wygląda sprawa pracy. Akurat mi się poszczęściło i już od trzech lat pracuję, ale wśród moich znajomych większość osób nie ma żadnego doświadczenia i nawet nie może marzyć o porządnej pracy. Bez doświadczenia i kwalifikacji nie ma po prostu szans na znalezienie zajęcia w Olsztynie. To główne kryterium przy poszukiwaniu pracy, a na niewielkim olsztyńskim rynku zdobycie tego doświadczenia niezwykle trudno. Wiem, jak to jest, bo pracuję już w czwartej knajpie.
Marek Dąbrowski, 21 lat, pracuje jako barman i studiuje europeistykę w Olsztyńskiej Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania im. prof. Tadeusza Kotarbińskiego.
Wydaje mi się, że za mało jest pomocy na starcie. Olsztyn to przecież miasto studenckie, a brakuje tu szkoleń i kursów skierowanych do młodych ludzi. Biorąc w nich udział można by zdobyć niezbędne doświadczenie. Mimo to uważam, że Olsztyn jest jednak przyjazny dla młodych. Ludzie są przyzwyczajeni do obecności młodych ludzi i starają się traktować nas życzliwie. Tą wyrozumiałość widać nawet u służb mundurowych i w urzędach.
Wybór szkół wyższych w Olsztynie jest spory i można studiować to, co się chce. Prywatne uczelnie działają jednak na komercyjnych zasadach i jeżeli ktoś spóźni się z wpłatą pieniędzy, od razu ma problemy. Nikt nie idzie na rękę. Liczy się termin i już. Poziom nauczania nie jest natomiast, moim zdaniem, taki zły. Najważniejsze, że wykładowcy są pozytywnie nastawieni i rozumieją studentów. Mam wrażenie, że Olsztyn jest raczej bezpiecznym miastem, które bardzo powoli, ale zmierza w odpowiednim kierunku.
Widzę w Olsztynie duży potencjał i mam nadzieję, że zostanie on wykorzystany. Mieszkam tu, bo jestem do Olsztyna bardzo przywiązany. Nie wyobrażam sobie życia w innym mieście i nie myślę o tym, żeby wyjeżdżać. Tu mam znajomych i gdzie nie pójdę, to nie czuje się obco. Dla ludzi spoza Olsztyna atmosfera jest tu też zdecydowanie pozytywna.
Zróbcie coś z polityką
— Olsztyn nie jest dobrym miastem dla młodych ludzi. Kiepsko jest przede wszystkim z pracą, a wiadomo, że właśnie perspektywy edukacyjne i zawodowe są dla młodych osób najważniejsze. Niestety, pomijając wysoko wykwalifikowaną kadrę, dla której w każdym mieście znajdzie się miejsce, w Olsztynie młodzi ludzie nie mają gdzie pracować. Do wyboru jest fabryka Michelin, która jest jedynym tak dużym pracodawcą w regionie i stale rekrutuje pracowników oraz praca w knajpach i sklepach.
Mamy jednak dużo niższe płace niż w innych dużych miastach. Mam porównanie, bo przez ponad półtora roku studiowałem i mieszkałem w Warszawie. Wróciłem do Olsztyna z powodów osobistych, ale nadal uważam, że stolica to inny świat. Różnicę widać w ambicjach i podejściu młodych ludzi do życia. W Olsztynie wiele osób koncentruje się tylko na tym, żeby jakoś przetrwać kolejny dzień i dociągnąć do końca studiów. W Warszawie natomiast studenci planują kariery, a w wolnych chwilach mają do wyboru masę ciekawych rozrywek.
Co do edukacji, to trzeba przyznać, że mamy Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, na którym teraz studiuję, ale prawda jest taka, że nasza uczelnia wciąż kształci wielu bezrobotnych. To wynika w dużej mierze z podejścia młodych osób oraz ich wyboru kierunku studiów.
Nie najlepiej jest też z rozrywką. Nasze miasto szerokim łukiem omijają znane zespoły, które nie mają, gdzie grać koncertów. Nieciekawie jest też ze sportem, bo przecież nawet zawsze mocny i bogaty AZS popada teraz w regres, a z piłką jest kiepsko od kilku dobrych lat i kuleje ona pod każdym względem.
Bartosz Czołgoszewski, 21 lat, studiuje stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.
Imprez kulturalnych jest niewiele, a festiwalów o zasięgu ogólnopolskim nie ma w ogóle. Czasem są jakieś koncerty, można pójść do kina albo na mecz, ale to wszystko jest jednak trochę prowincjonalne. Na przykład Awangarda, jedyne artystyczne kino w mieście, ledwie żyje i od paru lat mówi się o tym, kiedy zostanie zamknięta, a nie tym, jaka będzie tam premiera.
Stomil, na którego mecze chodzę od kilkunastu lat, gra natomiast w III lidze, a stadion jest już ruiną... Najgorsze jednak, że nie widać perspektyw poprawy tej sytuacji. I nie wierzę, że zbliżające się referendum coś zmieni, bo pewnie nawet nie będzie frekwencji.
Aby Olsztyn miał lepsze szanse na przyszłość, powinien mieć klarowną sytuację polityczną. Przyznaję jednak, że mimo tych wad, coś mnie tu trzyma. Mam do tego miasta sentyment. Latem dużym atutem są na przykład jeziora, a w okolicy miasta nie brakuje fajnych tras rowerowych. Poza tym moje przywiązanie umacnia to, że jestem kibicem piłkarskim i chodzę na mecze Stomilu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się czy inni uważają Olsztyn za miasto dla młodych ludzi kliknij tutaj.
