Dokładnie o 13.20 przestanie odmierzać czas zegar umieszczony na stronie Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej. Dawał czas uczelniom do 10 grudnia, aby podpisały ze wszystkimi studentami odpowiednie umowy dotyczące studiowania. Zegar został uruchomiony we wrześniu.
Reforma szkolnictwa wyższego, która weszła w życie 1 października zakładała, że takie umowy miały być podpisywane od początku roku akademickiego. Miały się w nich znaleźć informacje o tym, czego student nauczy się w toku studiów i ile go to będzie kosztować.
Przewodnicząca Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej Dominika Kita powiedziała, że w tej sprawie jeszcze w listopadzie udało się podpisać porozumienie i uczelnie w różny sposób realizują ten obowiązek. Jedne masowo podpisują umowy ze wszystkimi studentami, inne informują swoich słuchaczy, że jest możliwość podpisania takiej umowy w dziekanacie.
Jeszcze inni w tym roku podpisują umowy tylko z chętnymi, a obowiązek będzie dopiero od przyszłego roku akademickiego. Zdaniem Dominiki Kity taka umowa powinna być obowiązkowa już od dawna. Można ją porównać do umowy kupna jakiegoś towaru, gdzie jeszcze przed dokonaniem transakcji możemy go dokładnie obejrzeć, a potem znamy warunki gwarancji i dochodzenia swoich praw.
Jedną z funkcji podpisywania takich umów jest konkretne określenie jaki jest koszt studiowania na studiach dziennych czy zaocznych. Opublikowany w listopadzie raport Najwyższej Izby Kontroli wykazał, że w trzech czwartych spośród skontrolowanych szkół wyższych nie są prowadzone osobne rachunkowości studiów stacjonarnych i zaocznych. Może to prowadzić do niezgodnego z przepisami finansowania studiów niestacjonarnych ze środków publicznych.
Rzecznik NIK Paweł Biedziak wyjaśnił, że raport wykazał, iż ceny niektórych studiów płatnych są niższe niż ich koszty. Rodziło to podejrzenie, że studia niestacjonarne mogły być finansowane ze środków publicznych, przeznaczanych na prowadzenie studiów stacjonarnych.
Po ustaleniu NIK Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zmieniło przepisy i najpóźniej w styczniu 2013 roku uczelnie będą musiały wprowadzić oddzielną rachunkowość dla studiów zaocznych i stacjonarnych.
Uczelnie bronią się, że nieprawidłowości wykazane dziś w raporcie Najwyższej Izby Kontroli wynikały z nieprecyzyjnych przepisów. NIK poinformował, że wyższe uczelnie nieprawidłowo wykorzystują dotacje z budżetu ponieważ nie prowadzą odrębnych ewidencji studiów stacjonarnych i niestacjonarnych.
Przewodnicząca Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej Dominika Kita powiedziała, że w tej sprawie jeszcze w listopadzie udało się podpisać porozumienie i uczelnie w różny sposób realizują ten obowiązek. Jedne masowo podpisują umowy ze wszystkimi studentami, inne informują swoich słuchaczy, że jest możliwość podpisania takiej umowy w dziekanacie.
Jeszcze inni w tym roku podpisują umowy tylko z chętnymi, a obowiązek będzie dopiero od przyszłego roku akademickiego. Zdaniem Dominiki Kity taka umowa powinna być obowiązkowa już od dawna. Można ją porównać do umowy kupna jakiegoś towaru, gdzie jeszcze przed dokonaniem transakcji możemy go dokładnie obejrzeć, a potem znamy warunki gwarancji i dochodzenia swoich praw.
Jedną z funkcji podpisywania takich umów jest konkretne określenie jaki jest koszt studiowania na studiach dziennych czy zaocznych. Opublikowany w listopadzie raport Najwyższej Izby Kontroli wykazał, że w trzech czwartych spośród skontrolowanych szkół wyższych nie są prowadzone osobne rachunkowości studiów stacjonarnych i zaocznych. Może to prowadzić do niezgodnego z przepisami finansowania studiów niestacjonarnych ze środków publicznych.
Rzecznik NIK Paweł Biedziak wyjaśnił, że raport wykazał, iż ceny niektórych studiów płatnych są niższe niż ich koszty. Rodziło to podejrzenie, że studia niestacjonarne mogły być finansowane ze środków publicznych, przeznaczanych na prowadzenie studiów stacjonarnych.
Po ustaleniu NIK Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zmieniło przepisy i najpóźniej w styczniu 2013 roku uczelnie będą musiały wprowadzić oddzielną rachunkowość dla studiów zaocznych i stacjonarnych.
Uczelnie bronią się, że nieprawidłowości wykazane dziś w raporcie Najwyższej Izby Kontroli wynikały z nieprecyzyjnych przepisów. NIK poinformował, że wyższe uczelnie nieprawidłowo wykorzystują dotacje z budżetu ponieważ nie prowadzą odrębnych ewidencji studiów stacjonarnych i niestacjonarnych.



Komentarze
2
pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
jck #477627 | 212.160.*.* 14-12-2011 14:36
moj ulubiony temat ostatnio;) polecam studia na uczelniach prywatnych - tam umowy sa norma, bo i relacje sa bardziej biznesowe, a dzieki temu mozna wymagac. studiuje na almamer w warszawie i nie przypominam sobie, zebym kiedykolwiek musial uruchamiac jakis zegar. uczelnia dziala porzadnie i stale polepsza swoja oferte.
!
odpowiedz na ten komentarz
wat #473202 | 83.12.*.* 10-12-2011 17:49
A prezes JAROT znów coś kombinuje zwołując WALNE ZEBRANIE qw przeddzień SYLWERSTRA op godz. 17.00 --proponując ZMIANY wSTATUCIE. Czy Spółdzielnia Jaroty przejdzie NA WŁASNOŚĆ Predwojskiego/...?????????
!
odpowiedz na ten komentarz