Sama teoria to zbyt mało, by zyskać dobrą pracę

2015-08-20 09:00:00 (ost. akt: 2015-08-19 16:02:29)

Jak sami przyznają, choć na sali wykładowej mogą dowiedzieć się wiele, często jest to niewystarczające. Szansą na wykorzystanie zdobytej wiedzy w działaniu są dla nich obowiązkowe praktyki studenckie. Studenci z UWM opowiadają o korzyściach praktyk.

Sama teoria to zbyt mało, by zyskać dobrą pracę

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

Nauka poprzez doświadczenie poza salą wykładową oraz szansa na pracę — letnie praktyki studenckie mają dużo plusów. I choć jest to przedmiot obowiązkowy, większość traktuje go przede wszystkim jako szansę na rozwój i zatrudnienie.

— Choć wiadomo, czasem w wakacje chciałoby się po prostu odpocząć, zwłaszcza, jak jest gorąco — śmieje się Grzegorz Szafran, student architektury krajobrazu na UWM. Praktyki, zgodnie z kierunkiem studiów, odbył w szkółce drzew i krzewów w Kwidzynie. — Cieszę się, że na miesiąc praktyk wybrałem akurat lipiec, bo ci, którzy obecnie tam się szkolą, muszą radzić sobie z upałami — dodaje.

— Bez praktyki, choć posiadalibyśmy wiedzę, nie potrafilibyśmy jej w pełni wykorzystać. Zazwyczaj trzeba po prostu dotknąć tego, żeby przekonać się, jak to dokładnie działa — zaznacza. — Praktyki były bardziej fascynujące od uczenia się na pamięć faktów. Teraz mogę szczerze powiedzieć, że mam w ręku fach — zauważa.

Arkadiusz Świder także jest studentem architektury krajobrazu. Praktyki, które odbył w te wakacje w szkółce roślin były dla niego pierwszym prawdziwym zetknięciem z przyszłym zawodem.

— Jasne, byłoby super, gdyby coś z tego wyszło i pojawiły się oferty pracy. Wydaje mi się, że jeśli podczas praktyk jesteśmy uczciwi i naprawdę mamy ochotę się czegoś nauczyć, to potencjalny pracodawca to zauważy — ocenia.
Jednak nie dla wszystkich studentów praktyki są pierwszym zetknięciem z pracą. Są także osoby, które zdążyły już dobrze poznać swój zawód. Taką osobą jest m. in. Aleksandra Gajewska, studentka rolnictwa UWM, która od małego pomaga rodzicom przy pracach w gospodarstwie rolnym.

— U nich także odbywam właśnie swoje praktyki — wyjaśnia Gajewska. — Pracy jest naprawdę dużo i jeśli ktoś nie miał z tym nigdy styczności, mógłby się mocno zdziwić — zaznacza. — Cały czas chcę się dokształcać i doskonalić na wielu polach, nie tylko podczas praktyk. A na tym niektórzy kończą swoje doświadczenie zawodowe, a nie o to przecież chodzi — dodaje.

Magdalena Pac, studentka ochrony środowiska UWM, także już przed odbyciem praktyk miała doświadczenia związane z pracą. Jako miejsce swoich praktyk wybrała przedsiębiorstwo komunalne w Świdnikach.

— Stamtąd pochodzę, więc poza własnymi zainteresowaniami była to także kwestia wygody — wyjaśnia. — Bardzo spodobało mi się podejście pracowników przedsiębiorstwa, którzy chętnie i cierpliwie dzielili się swoją wiedzą. Teoria zdobyta na studiach to jedno, ale doświadczenie, które zdobyłam, pracując w przedsiębiorstwie, jest bezcenne. Myślę, że osoby, które mocno się do swoich praktyk przyłożyły, mają szansę wybić się na rynku pracy — dodaje.

Zarówno Aleksandra Gajewska, jak i Magdalena Pac miejsce praktyk wybrały samodzielnie, jednak studenci nie muszą szukać pracodawcy, który ich przyjmie na praktykę na własną rękę. Mogę oni skorzystać z oferty Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego, czyli bazy pracodawców, którzy chętnie przyjmują praktykantów. Z tej oferty skorzystała m. in. Julia Gutowska, studentka IV roku pielęgniarstwa.

— Obecnie odbywam praktykę w szpitalu dziecięcym w Olsztynie, gdzie opiekuję się noworodkami — tłumaczy. — I choć nie jest to moje pierwsze zetknięcie z opiekę nad pacjentem, to po raz pierwszy odpowiadam za dzieci, a to jest zupełnie inny rodzaj pracy, niż pomoc dorosłemu człowiekowi — zaznacza. — Początkowo nawet się trochę obawiałam, ponieważ nie bardzo wiedziałam, jak zająć się noworodkiem, ale, jak to mówią, praktyka czyni mistrza — śmieje się. — Z przyjemnością uczę się nowych rzeczy. Praktyki są niezbędne, bo teoria daje nam wiele, ale dopiero robiąc coś, możemy to poznać naprawdę — podkreśla.

Maciej Pawelec z III roku zarządzenia i inżynierii produkcji Wydziału Nauk Ekonomicznych miał praktykę w banku. — Nauczyłem się przede wszystkim weryfikowania dokumentów, to jest niezbędne w pracy bankowca — mówi. — Chciałbym pracować w banku, to praca moich marzeń, spełnia wszystkie moje oczekiwania. Pierwsze doświadczenia już mam. Pozostało mi skończyć studia i szukać pracy.

— UWM posiada bardzo bogatą ofertę miejsc praktyk do wyboru. Jednak życie to weryfikuje i z reguły jest tak, że studenci wolą samodzielnie znaleźć miejsce, gdzie podniosą poziom swoich kwalifikacji i na żywo zetkną się z zawodem — tłumaczy prof. Jacek Olszewski z Wydziału Kształtowania Środowiska UWM. — Ważne jest to, że nieistotne, jakie miejsce wybiorą, nie są pozostawiani samym sobie.

Osobiście w czasie wakacji jeżdżę m.in. po gospodarstwach i sprawdzam, czy studenci rzeczywiście są tam, gdzie powinni być. Zdarza się, że praktyki są niezaliczane. Ci, którzy chcą nie będą do tego podchodzić poważnie, ale praktyki są traktowane jak każdy inny przedmiot w programie nauczania — podkreśla. — Studenci na salach wykładowych uczą się teorii, z kolei na praktykach przekuwają ją... w praktykę. Te dwa elementy wzajemnie się uzupełniają i żaden nie może być pominięty — dodaje.

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. olcia #2014489 | 213.192.*.* 22 cze 2016 09:21

    Uważam, że takie praktyki to bardzo fajna sprawa. W czasie studiów miałam okazję odbyć praktyki w jednym z banków, a odrazu po studiach dostałam prace w jednym z oddziałów Kasy Stefczyka. Duże znaczenie miało to, że miałam juz jakieś doświadczenie w pracy w bankowości.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. abc #1798394 | 88.156.*.* 20 sie 2015 18:58

    Piękne bajki, ale niestety każdy wie, jakie są realia, choć może w 10% rzeczywiście się przyfarci i trafi na porządne praktyki, co na pewno nie oznacza, że będzie się po nich miało fach w ręku, no bo po miesiącu czasu przepraszam, ale wiele nauczyć się nie da. Natomiast w 90% przypadków to jeden wielki bezsens i strata czasu, wykorzystywanie za free człowieka, a także pomiatanie nim. Mało tego, mając praktyki podczas magisterki, pracownicy w firmie (często bez wyższego wykształcenia) pomiatają człowiekiem z wyższym już wykształceniem, każąc 'podać, przynieść, pozamiatać'. Ech, szkoda pisać.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. asd #1798129 | 88.156.*.* 20 sie 2015 12:56

      Poza tym tekst wygląda jak propaganda za czasów Hitlera albo obecnie Putina!

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. asd #1798126 | 88.156.*.* 20 sie 2015 12:54

      Praktyki są niezaliczane ponieważ są oderwane od rzeczywistości. Wymyślane są programy do zrealizowania w trakcie praktyki przy czym wykonuje się często rzeczy zupełnie z tym nie związane. I jaka w tym wina studenta? Przecież wybierane są miejsca, które są zalecane do odbycia danej praktyki. Niestety każda firma chce mieć go jedynie jako pracownika do nadrobienia zaległości z poprzednich miesięcy więc siedzi się i kseruje godzinami te mapy albo przepisuje rejestry z zeszytów do komputera. Kiedy przychodzi moment zaliczenia praktyki trzeba się nauczyć odpowiedzi na pytania, które są zadawane przez "komisję" bo sama praktyka nic nie nauczyła. Jest to strata czasu, znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby wysyłanie studentów na różnego rodzaju szkolenia w celu uzyskania certyfikatów. Tylko to się liczy na dzisiejszym rynku pracy.

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz